Blog > Komentarze do wpisu

Przykro mi Espanio, z Niemcami jesteś bez szans

Mieszane uczucia kłębią się w mojej głowie po pierwszym półfinałowym meczu polsko-ukraińskiego EURO 2012. Z jednej strony, zabrakło bramek, ale z drugiej - przekonaliśmy się na własne oczy, że piłkarskich bogów (Hiszpanów) da się pokonać. Tak, wiem, brzmi to co najmniej dziwnie w momencie, kiedy Espania wygrała z Portugalią. Jednak Cristiano Ronaldo i spółka przysporzyli nam wiele radości, pokazując, że aby pokonać podopiecznych Vincente Del Bosque nie trzeba tylko się bronić i liczyć na wielkie szczęście podczas stałych fragmentów gry.

Portugalczycy z każdą minutą regulaminowego czasu gry napędzali się coraz bardziej, a tylko niedokładne podania dzieliły ich od zwycięskiej bramki. Ok, bramki nie zdobyli, ale zaimponowali wielką agresją, która chyba nieco zaskoczyła Hiszpanów.

Do tej pory, choćby Xavi Hernandez wspominał w mediach, że nie rozumie krytyki gry hiszpańskiej kadry, a winę zrzucał na rywali, którzy ustawiali autobus we własnym polu karnym. No to Portugalczycy ich zaskoczyli, postanowili od pierwszej minuty zaatakować, a momentami wydawało się wręcz, że to Hiszpanie muszą ustawiać przegubowiec pod własną bramką.

I chciałbym zakończyć tę historię pozytywnym akcentem, pochwałą dla Cristiano Ronaldo. Niestety, nie mogę. Zawodnicy Paulo Bento nie dali szans wykazać się Ikerowi Cassilasowi, który nie musiał interweniować w tym meczu ani raz.

Wrażenie było niezłe, ale jak wiemy, punkty za wrażenie artystyczne przyznaje się w innej dyscyplinie...

Jaki był jednak zamysł mojego nieco pomieszanego wstępu? Już tłumaczę. Ciężko mi wyobrazić sobie Hiszpanów wygrywających z Niemcami (bo nie wierzę w ich porażkę z Włochami).

Niby wszystko jest ok, od 15 godzin nie stracili gola, ale jednak ich gra nie powala w sposób, jaki miało to miejsce jeszcze dwa lata temu. Coś się zacięło w tej maszynce do wygrywania. Nie jestem w stanie w tym momencie określić dokładnie co jest tego przyczyną. Bardzo możliwe, że brak Davida Villi, ale i słabsza dyspozycja Fernando Torresa.

Jestem może nieco niesprawiedliwy, bo kibicuję Niemcom, ale naprawdę - Hiszpanie nie mają szans z naszym zachodnimi sąsiadami, a ich porażka w finale będzie wielkim rewanżem za rok 2008 i ten mecz:

 

czwartek, 28 czerwca 2012, gladysh1

Polecane wpisy

Komentarze
2012/06/28 00:44:45
Chłopie ogarnij się... Porażka Niemców w półfinale albo finale jest z pewnością bardziej prawdopodobna niż zdobycie przez nich mistrzostwa.
-
2012/06/28 11:24:42
A po regulaminowym czasie gry Portugalczycy nie istnieli, i ledwo dotrwali do karnych. Udało im się tylko dlatego, że Hiszpanie po kilku sezonach i rozgrywaniu maksmalnej liczby meczów we wszystkich rozgrywkach zaczynają się sypać.
-
gawin76
2012/06/28 11:48:55
Dwa lata temu Niemcy szli przez turniej jak burza, Hiszpania człapali po 1:0. Przyszedł półfinał i nagle okazało się, że Niemcy nie są w stanie zawiązać jednej porządnej akcji ;)

No ale - pażywiom, uwdidzim.
Gomaster skocz.com - Najwiekszy Katalog Stron www